Raty stałe i malejące

don-1264857__340Zawsze powinniśmy zadać sobie pytanie: który rodzaj spłat jest dla mnie korzystniejszy? Nie bierzmy przy tym pod uwagę wyłącznie opinii doradcy w banku. Z rozmaitych przyczyn, jego zdanie nie musi być dla nas najlepszym rozwiązaniem. Decyzję musimy podjąć sami z pomocą kalkulatora, czy komputera oraz wydruku harmonogramu spłat, który zawsze otrzymamy w banku lub wygenerujemy sami w Internecie.  Moim zdaniem (uogólniając rzecz jasna całe zagadnienie, ponieważ wszystko tak naprawdę zależy od warunków, na których zaciągnęliśmy kredyt, jak wysokość oprocentowania, okres na który wzięliśmy kredyt, prowizje) – raty równe są dobrym rozwiązaniem, jeżeli chcemy pozostawić sobie pewien margines wolnych środków. Środki te możemy zainwestować, albo zatrzymać zakładając, że rata kredytu na pewno wzrośnie i w ten sposób nie popadamy w panikę, że wysokość raty jest większa, niż nasze obecne możliwości finansowe.  Często spotykanym sposobem zaciągania kredytu jest taki, że obliczamy wysokość kredytu, na jaki możemy sobie pozwolić, wychodząc od raty malejącej, a następnie zaciągamy kredyt w tej właśnie wysokości, ale z ratami równymi. Pozwala nam to, w pierwszych latach zaoszczędzić kilkaset lub kilka tysięcy złotych, w zależności od wysokości kredytu.  Z kolei nad ratami malejącymi powinni zastanowić się ci kredytobiorcy, którzy mają zdolność kredytową zdecydowanie wyższą niż kwota kredytu i mogą pozwolić sobie na wzrost wysokości raty kredytu w późniejszym okresie, spowodowany wzrostem oprocentowania. Także osoby, które zakładają, że ich sytuacja finansowa może w przyszłości ulec pogorszeniu. Należy również wziąć pod uwagę fakt, że jeśli zamierzamy spłacać kredyt przez dwadzieścia lub więcej lat, to całkowity koszt kredytu (kapitał+odsetki) będzie zdecydowanie niższy w przypadku spłat ratami malejącymi.   Twój doradca finansowy straszy Cię dużymi kosztami kredytu i używa jako argumentu procentu składanego? Nie daj się nabrać i przeczytaj o tym, że koszt kredytu jest dużo niższy niż zysk z inwestycji mniejszej kwoty.  Ostatnio można zaobserwować wysyp szkoleń i konferencji poruszających problematykę tzw. „inteligencji finansowej”. Najczęściej te szkolenia mają na celu promowanie wśród uczestników polis unit-link, ewentualnie funduszy inwestycyjnych. Niestety można na nich zaobserwować niezrozumienie pojęcia procentu składanego. O ile w przypadku inwestycji jego idea jest dla prelegentów zrozumiała, to w przypadku kredytów już niekoniecznie. Czy w ich przypadku zasada procentu składanego ma zastosowanie? O tym poniżej.  Na początku należy wyjaśnić, czym jest procent składany. Jest to sposób oprocentowania wkładu pieniężnego polegający na doliczaniu narosłych w każdym okresie odsetek do kapitału, przez co powiększają one kapitał w okresie następnym powodując, że odsetki są w nim naliczane od większej kwoty. W tym wypadku czas działa na korzyść inwestora, gdyż z każdym okresem zysk są naliczane od coraz większej kwoty inwestycji powiększanej dodatkowo o już wypracowany zysk. Aby wypracować zysk w wysokości równowartości odsetek od opisanego wyżej kredytu stopa zwrotu musiałaby wynosić 6,5%. Tak znaczna różnica wynika właśnie ze zjawiska kapitalizacji, które powoduje, że niemal dwa razy niższa stopa procentowa zapewnia pokrycie kosztów kredytu. Dodatkowo oznacza to, że przedsiębiorstwa biorąc wysoko oprocentowany kredyt na realizację swojego przedsięwzięcia muszą uzyskać dużo niższą stopę zwrotu z niego, niż stopa oprocentowania tego kredytu, aby okazało się ono rentowne. Natomiast przy zachowaniu parametrów z przykładu wartość inwestycji zrówna się z kwotą kredytu pozostałą do spłaty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *