Doświadczenie doradcy kredytowego

money-167911__340Kolejnym krokiem w mej karierze było znalezienie kontaktu do jednego z doradców. Zaproponowałam mu współpracę. Miałam do zaoferowania zakres wiedzy dotyczący kredytów a także własną wypozycjonowaną stronę internetową. Jak się później okazało i tym razem życie miało dla mnie swój scenariusz, który był daleki od wcześniejszych wyobrażeń. Finanse są branżą dość specyficzną. Jeśli ktoś ma zbyt miękkie serce, bardzo trudno jest mu cokolwiek zarobić. Pomaganie po przez udzielanie kredytów to nie najlepsza forma wsparcia… Kredyt od doradcy zaciągany przez zadłużoną osobę można porównać do chwytania się brzytwy przez klienta. Porady dotyczące kredytów Doświadczenie nabyte podczas prób doradzania, mogę dziś przekazywać ludziom w formie ostrzegania przed zbyt pochopnymi decyzjami dotyczącymi zaciągania kredytów. W tym celu powstała strona, której głównym przedmiotem jest chwilówka. Można tam zasięgnąć porad dotyczących różnych kwestii związanych z krótkoterminowymi pożyczkami i nie tylko. Mimo tego, że lata płyną, a kolejne przeszkody i rozczarowania stają na mojej drodze, pragnę usilnie wierzyć, że ludzie z natury są dobrzy a świat można powolutku zmieniać na lepsze. Aby wybrać odpowiedni produkt dla siebie, na rynku finansowym można kierować się różnymi drogami. Jeżeli czujemy się na siłach możemy polegać na własnych doświadczeniach i umiejętnościach weryfikacji ofert. Jeżeli czujemy się na siłach możemy polegać na własnych doświadczeniach i umiejętnościach weryfikacji ofert. Nieodzowny elementem, jest tu konsultacja ze znajomymi i rodziną. Jeżeli nie, możemy udać się po radę do kilku banków, czy instytucji finansowych. W przypadku, kiedy jesteśmy mocno ograniczeni czasowo lub logistycznie, można wybrać doradcę rynku finansowego. Firmy zajmujące się doradzaniem finansowym, są obecne na rynku od ok. 10 lat. Zakres produktów, które można za ich pośrednictwem nabyć jest szeroki. W niektórych rozwiązaniach nie różnią się od tego, co proponują banki. Jak wygląda pierwszy kontakt. Aby skontaktować się z przedstawicielem danej firmy w większości przypadków wystarczy wysłać formularz przez Internet ze swoim numerem telefonu, imieniem i nazwiskiem. W opcji jest także mail, co jak pokazuje praktyka może ułatwić późniejszy kontakt. Można także zadzwonić lub udać się osobiście do placówki firmy. W standardzie firm, pierwszy kontakt jest maksymalnie do kilku godzin. W większości przypadków pracownicy z call center oddzwaniają w znacznie krótszym czasie. Rozmowa o potrzebach. W zależności od firmy i przyjętych zasad, podczas pierwszej rozmowy pracownik powinien dowiedzieć się, w jakim celu podjęliśmy kontakt z firmą. Generalnie jest tak, że po rozmowie telefonicznej powinniśmy mieć jasność, co do tego, gdzie będzie spotkanie, z kim i na jaki temat będzie prowadzona rozmowa. Czy musimy wiedzieć, czego chcemy?   Jeżeli skierujemy się do firmy finansowej z potrzebą wzięcia kredytu na zakup mieszkania, to wystarczy, że poinformujemy o tym doradcę. Tu cudów i specjalnie kreatywnych rozwiązań się nie spodziewajmy. W naszych planach jednak, może pojawić się spłata mniej korzystnego kredytu i na przykład remont kupowanej nieruchomości.  Jakim produktem to finansować? Czy w takiej sytuacji powinniśmy dysponować specjalistyczną wiedzą o produktach? Powinniśmy się orientować, czym się różnią poszczególne rozwiązania, natomiast szczegóły można pozostawić doradcy. To w jego gestii leży, zbudowanie zaufania i przedstawienie optymalnych rozwiązań. Nie oznacza to oczywiście braku odpowiedniego zainteresowania i zaangażowania z naszej strony. Jeżeli nie będziemy chcieli współpracować, to nawet specjalista rynku finansowego nam nie pomoże.

Karta kredytowa

money-494167__340Wyjść na wykonanie płatności jest kilka. Pierwsze z nich to skorzystanie ze swojej karty kredytowej. Opłacalne jest to w momencie spłaty zadłużenia w tzw. okresie bezodsetkowym i pod warunkiem, że jest to transakcja bezgotówkowa. W innym przypadku odsetki zostaną naliczone. Karta kredytowa umożliwia ci także rabaty w niektórych sklepach. To, o czym należy pamiętać to rozmaite opłaty np. za wydanie duplikatu karty, za przekroczenie przyznanego limitu kredytowego, a także za samo jej użytkowanie. Drugą opcją może być kredyt odnawialny (inaczej zwany także limitem kredytowym, kredytem w koncie) przyznawany użytkownikom rachunków osobistych. Środki z niego uzyskane mogą być dostępne w każdej chwili, a odsetki liczone są od wydanych pieniędzy. Zadłużenie to spłaca się w ciągu 12 miesięcy z wpływów na konto (z możliwością rozłożenia na raty na następny rok). Warunki jakie trzeba spełniać to systematyczne zasilanie konta i bycie jego właścicielem przez co najmniej trzy miesiące. Jeśli nasza zdolność kredytowa okaże się wystarczająca i kwota przyznanego kredytu będzie znaczna, trzeba będzie wypełnić wniosek, podpisać umowę i dostarczyć zaświadczenie. Gdy nie występują żadne opóźnienia w spłatach, bank automatycznie przedłuży linię kredytową. Uwaga! Tak jak za udzielenie kredytu, jego odnowienie i zwiększenie limitu za przedłużenie płaci się prowizję. Pamiętaj więc, by zrezygnować z niego w porę. Trzecia furtka to kredyty ratalne w sklepach. Są one niekiedy dużo korzystniejsze niż kredyty gotówkowe, przyznawane głównie na sprzęty elektroniczne i elementy gospodarstwa domowego, a ich oferta jest bardzo bogata. Złożenie wniosku w sklepie nie zabiera zbyt dużo czasu. Jedyne czego potrzebujesz to zaświadczenie o dochodach i dowód tożsamości (jeśli zadłużamy się w ten sposób po raz pierwszy przydadzą nam sie dwa dowody). Maksymalne zakupowe szaleństwo to w tym przypadku 30 tys. zł do spłaty w 36 miesięcy (należy spodziewać się wyższego oprocentowania). Produktów może być kilka, jednak w poszczególych sklepach trzeba podpisać odrębne umowy. Gdy spłaty idą wyjątkowo ciężko lub wcale, możesz otrzymać karne odsetki lub spodziewać się konfiskaty przedmiotu. Uwaga na „kredyty zero procent” w rzeczywistości są obciążone prowizją, obowiązkowym ubezpieczeniem lub też zakłada się w umowie, że spłata zostanie dokonana w okresie krótszym niż 12 miesięcy. Plastikowymi pieniędzmi – bo tak często, potocznie nazywamy karty płatnicze – posługuje się już połowa Polaków w wieku 15-60 lat. W tej grupie coraz większy udział mają karty kredytowe. Za korzystaniem z tego produktu finansowego przemawiają: wygoda, bezpieczeństwo (brak konieczności noszenia ze sobą większych kwot pieniędzy), łatwość dokonywania nawet większych zakupów, nawet 54 dniowy, bezpłatny okres korzystania z kredytu, a także szybki dostęp do gotówki ograniczony jedynie limitem karty.  Decyzja o wydaniu przez bank karty kredytowej wiąże się z faktem przyznania jej posiadaczowi określonego limitu kredytowego. Użytkownik okresowo otrzymuje rozliczenie transakcji wykonanych kartą i zobowiązany jest do spłaty – jednorazowo lub w miesięcznych ratach – powstałego zadłużenia. W zależności od banku, spłata ta powinna nastąpić zazwyczaj pomiędzy 21 a 24 dniem od daty ustalenia salda zadłużenia. W ten sposób posiadacz karty może cieszyć się nawet 54 dniowym okresem naprawdę darmowego kredytu.  Wiele osób korzysta z tego dobrodziejstwa banku i w przemyślany sposób zarabia na hojności banku. W jaki sposób? Posłużmy się przykładem.  Pan Jan Kowalski otrzymał od banku kartę kredytową z maksymalnym limitem zadłużenia wynoszącym 2000 złotych. Pierwszego marca na jego konto osobiste wpłynęła wypłata, z której 2000 złotych wpłacił na lepiej oprocentowany rachunek pomocniczy. Oprocentowanie tego rachunku wynosi 5% w skali roku, Pan Jan ma swobodę wpłat i wypłat z tego rachunku w dowolnym momencie, a oprocentowanie naliczane jest od rzeczywistego czasu i wysokości kwot jakie na tym rachunku się znajdują.   Przez cały marzec Pan Jan używa swojej karty kredytowej do płacenia między innymi za zakupy w sklepie, paliwo na stacji benzynowej, bilety w kinie, a także uroczysty obiad w restauracji, na który zaprosił żonę. Na koniec miesiąca Pan Jan otrzymał informację od swojego banku, że w pełni wykorzystał przysługujący mu limit kredytu i do 24 kwietnia musi spłacić przynajmniej 5% kwoty zadłużenia (tak jest napisane w umowie, którą przed podpisaniem Pan Jan uważnie przeczytał).  Akurat na ROR Pana Jana wpływa kolejna wypłata. Nie może on już korzystać z karty kredytowej ponieważ wykorzystał całość limitu, płaci więc normalnie – gotówką. Salda karty nie spłaca jeszcze przez 3 tygodnie, dopiero przed 24 kwietnia wycofuje z rachunku pomocniczego kwotę 2000 złotych i spłaca w całości powstałe zadłużenie. Dzięki temu bank nie naliczy mu żadnych opłat za 54 dni korzystania z pożyczonych pieniędzy!  Przez cały ten okres kwota 2000 złotych należąca do Pana Jana leżała na rachunku i procentowała. Teraz Pan Jan spłaca zadłużenie i 1 maja cały cykl zaczyna się od nowa.  Gdyby przyjąć, że spłaty dokonujemy po 24 dniach od daty ustalenia kwoty zadłużenia to w skali roku, 2000 złotych Pana Jana spędzi 288 dni na wyżej oprocentowanym rachunku pomocniczym. Daje to prawie 80 złotych zysku (minus podatek).  Dlaczego więc bankom opłaca się wydawać karty kredytowe? Okazuje się, że Pan Jan i inne osoby spłacające regularnie zadłużenie karty stanowią zaledwie około 30% grupy wszystkich osób (na podstawie Open Finance 2006r) korzystających z kart kredytowych. Na pozostałe 70% osób czeka przygotowane przez bank wysokie oprocentowanie sięgające nawet 22% kwoty zadłużenia w skali roku, a także kary za niepełne i nieterminowe spłaty wymaganych przez bank rat. W ten sposób grupa ta „pracuje” na zysk banku jak i na bonus dla pozostałych 30% posiadaczy kart.  Nie dziwi więc zapał z jakim kolejne banki wprowadzają na rynek nowe karty chcąc przyciągnąć potencjalnych klientów. Akcjom tym towarzyszy zazwyczaj dodatkowa promocja, w ramach której własną kartę możemy otrzymać praktycznie za darmo, a także przez określony czas – zazwyczaj 12 miesięcy – możemy korzystać z niej bez dodatkowych opłat.  Dla jednych promocja taka stanowić będzie źródło dodatkowych oszczędności, dla innych niestety początek trudnej i kosztownej przygody z kartami kredytowymi.